
Pierwszy ścieg śniegu przyszył futro kotu białą nitką do grzbietu. Bałwana z tego nie będzie, najwyżej ja nań wyjdę próbując z wilgotnej i zimnej brei go ulepić i oddać mu cześć. A on "cześć" warknie i roztopi się u czyichś stu stóp nogawki mi zachlapując błotem. Z marchewki, jak z nosa nie przyrządzę surówki..
zaraz marazm mi zamarznie, odtaje tajnie i zemrze marnie
OdpowiedzUsuńna gadulcu do mnie napisz
OdpowiedzUsuńnie mam szerokiego
sobie robie szeroki
a ja nie
OdpowiedzUsuń