
Tur de Poloń (Bos primigenius) - prawdziwy hejwi metal, obiekt uciech/strachów dzieci niewielkich, miejsce, gdzie z kolegą Kovalsky'm siedzieliśmy onegdaj sącząc pącze (wisiały we w reklamówkach na porożu dumnem) nim znów zaczęliśmy do siebie wyrazy rozmawiać

Struthio camelus - metaloplastyka w eleganckim wydaniu (est tego więcej: podpłomienne płomienie - prawdziwe cacko i Ikar na mordę upadły, też niezłe)

Gigantyczny głaz z metaforycznym wyobrażeniem stołu i dwu krzeseł. Metaloplastyka dla symbolicznych symbolistów (napisałem: cymbalistów??)

Diabli wiedzą co - heavy metaloplastyka w gorszym wydaniu- dla artystów z kamieniem miast wyobraźni.

Tu historyczny bohater literacki Zbyszko z B. dekapitował Niemca. I bardzo dobrze!

Zagład pogrzebiany "TANATOSIK" ??? (czy obsługują tam klientów po tzw. "małej śmierci", z francuska "la petite mort" zwaną?)

Tu podstawowo chodziłem do szkoły

i tu i tu (ta sama fabryka)

..a tu miały miejsce wydarzenia z postu "Obiekty latające"

moja Babcia - niedawno przestała być