
Edward Gorey - "Niefrasobliwe zawezwanie"
(w nieudolnym tłumoczeniu Grzegorza 8smego)

Hyc, nagłym skokiem jakby w potylicę
Diabeł zaskoczył Pannę Cebulicę.

Z ziemi poderwał ją z powrotem,
no i w szaleńcze począł brać obroty.

Tej nocy gdy się rozbierała,
na piersi znak diabła ujrzała.
Nazajutrz w drzwiach niedomykanych
zjawił się stwór Beelfazor zwany.
Na pyszne krówki przepis jej był podał:
ogryź ołówki, tłuczonego mułu dodaj.

Ze sobą przywlókł też przewodnik "Sześć mendli
(i mała część tuzina) uczynków godnych sukinsyna".
(i mała część tuzina) uczynków godnych sukinsyna".

Na żużel zatem zgrzała grzankę, zgniła chusteczkę,
zgniotła puszkę tudzież mleka zsiadła sobie szklankę.
Jakiś czas temu obiecałem kolejne odsłony niepokojących historyjek Edward'a Gorey'a. Miał być "Bachorek", ale z okazji nadciągającego Dnia Dziecka inna otwarta zostanie beczka. Jako że tłumoczenie wykonałem sam, wszelakie uwagi ze strony Szanownych Czytelników będą mile widziane. Może ta translacja nieco "na kolanie", ale jak to mawiają: "na złoczyńcy czapka Gorey", więc bez ociągania daję Wam do czytania.
A Edward Gorey jeszcze tu wróci.
A Edward Gorey jeszcze tu wróci.